Zakupy co dwa dni, to o dwie aktywności w tygodniu więcej.

Nie dalej jak kilka dni temu zwróciłam Waszą i swoją uwagę na temat marnowania żywności. Nie byłoby pewnie nic w tym złego, gdyby problem dotykał pojedynczych jednostek. Tymczasem problem jest gigantyczny.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations, FAO) podaje, że na świecie co roku marnuje się 1,3 mld ton żywności nadającej się do spożycia, co stanowi 1/3 produkcji żywności na Ziemi. W związku z nałożeniem przez UE obowiązku ograniczenia strat i marnotrawstwa żywności o 50 proc. do 2030 r., a także raportowania ponoszonych strat, konieczne stało się zbadanie w Polsce sytuacji wyjściowej w tym obszarze.

https://www.teraz-srodowisko.pl/aktualnosci/PROM-badania-marnowanie-zywnosci-w-Polsce-wyniki-9624.html

Zgłębiając temat, doszukałam się raportu na stronie gov.pl, w którym autorzy zwracają uwagę, iż kluczowym problemem jest nieumiejętne gospodarowanie oraz zatowarowanie (począwszy od gospodarstw domowych, rolnych, a także restauracji).

Do najczęściej wyrzucanej żywności (z częstotliwością codziennie i prawie codziennie) przez ponad jedną
trzecią respondentów należały przede wszystkim produkty napoczęte z oznakami zepsucia, przeterminowane produkty, zwiędnięte warzywa i owoce. Codziennie w jednej czwartej badanych zakładów wyrzucano
potrawy ciepłe, a w co piątym zakładzie potrawy serwowane na zimno i pieczywo. Natomiast najrzadziej
deklarowano wyrzucanie półproduktów. W zakładach gastronomicznych ze świeżych, przygotowanych danego dnia dań najczęściej wyrzucane były surówki, sałaty i sałatki (40,9%). Z kolei najrzadziej w koszu lądują zupy, wywary czy sosy (20,2%) oraz produkty mączne (25,8%)

https://bankizywnosci.pl/wp-content/uploads/2020/10/Raport_NieMarnujJedzenia_2020.pdf

Analizy podają, że aż 30% pytanych wskazało, że „codziennie” lub „prawie codziennie” w ich miejscu pracy wyrzucane jest pieczywo. Poza wyrzucaniem czerstwego pieczywa, respondenci deklarowali, że jest ono także przeznaczone do przygotowania bułki tartej. Hmmm i tu, kładę głowę na pień – bułki tartej sama nigdy nie robiłam, choć pamiętam jak robiła to moja babcia i mama. Nie wiem jak Wy, ale ja staram się kupować mniej, a częściej. Jest to niestety obarczone częstszymi wizytami w sklepie, staniem w kolejce i generalnie organizacją logistyczną dnia. Innym rozwiązaniem na „zero waste” jest kupowanie na styk i gotowanie na zapas, choć niestety i to może się przejeść. Dziś nade wszystko istotna będzie umiejętność robienia zakupów, przetwórstwa, a także świadomość globalnego głodu i marnotrastwa żywności – nawet jeśli nie jesteśmy w stanie „przejeść” zakupionych dóbr, to warto poszukać metod na przekazanie ich w odpowiednie ręce czy organizacje.

Dostałam od mamy książkę. Jest stara, nie ma zdjęć potraw, ma poobgryzane kartki, gdzieniegdzie brakuje stron. Coś co czyni ją wyjątkową, to treść. Wydana w latach 60 XX wieku, jest ponadczasowa i nawiązuje do tradycji. Zaciekawiła mnie jej edukacyjna forma, choć jest jedynie książką kulinarną. Pokazuje jak radzono sobie w kuchni i spiżarni i jak szukano uczty smaków, mimo braku składników w lodówce.

Zasadą przechowalnictwa domowego jest przechowywanie jak najmniejszej ilości artykułów żywnościowych i tylko tych, które są niezbędne do sprawnego prowadzenia gospodarstwa. Niemal wszystkie artykuły żywnościowe przechowywane w przeciętnych warunkach, ulegają stałym procesom psucia się. Procesy te obniżają wartość odżywczą i kulinarną produktów…. Tempo życia (uwaga, to było w 1966r), rozwój handlu i przemysłu spożywczego eliminuje niemal całkowicie celowość przechowywania zapasów zimowych. Dzieje się tak szczególnie w gospodarstwach miejskich, stąd w nowoczesnym budownictwie niewiele miejsca poświęca się spiżarniom i odpowiednio przygotowanym chłodnym piwnicom, w których owe zapasy mogłyby leżakować bez skazy. Różne są przyczyny psucia się żywności w czasie przechowywania. Część produktów pod względem biologicznym należy do żyjących organizmów (chleb, warzywa, jaja). Procesy te, mimo, że nie przejawiają objawów zepsucia, polegają na oddychaniu kosztem spalania naturalnych składników o dużej wartości odżywczej. Tylko z niewielkimi wyjątkami (np dojrzewanie mięsa, starzenie się wina i koniaków, dojrzewanie owoców), w produktach żywnościowych w czasie przechowywania zachodzą niepożądane zmiany smaku, zapachu oraz wartości składu. Większość żywności stanowi pożywkę dla drobnoustrojów, które w toku życia zmieniają składniki pokarmowe. Psucie się jedzenia to zmiana nie tylko w charakterze chemicznym i biologicznym, ale przede wszystkim fizycznym (np rozwiarstwianie się majonezu albo wydzielanie płynów). Najczęstszą przyczyną psucia się żywności są drobnoustroje (bakterie, drożdże, pleśń), a te mają szansę na ekspansję w warunkach o odpowiedniej temperaturze i wilgotności powietrza (15-20 stopni). Dobrym przykładem jest rozkład marmolady na alkohol, a alkoholu na kwas octowy.

Kuchnia Polska. Wydanie poprawione. Wa-wa, 1966.

O sposobie przechowywania jedzenia, oraz tego jak jeść aby nie wyrzucać należałoby zapytać własnego sumienia, tymczasem warto również przyjrzeć się sposobom na ratowanie półproduktów przed wyrzuceniem. Moim najlepszym sposobem jest minimalizm w zakupach i w lodówce. Niestety bywa, że jest to sposób mało praktyczny, szczególnie kiedy wpada w odwiedziny siostra z głodnym siostrzeńcem. Ciężko wytłumaczyć dziecku dlaczego ciotka nie ma chleba w domu… Poniżej jednak kilka sposobów, które sprawdzić się mogą i warto je zapamiętać.

  1. Tylko czterech na dziesięciu dorosłych Polaków przed zakupami ma w zwyczaju sprawdzenie zawartości lodówki – zanim wyjdziesz na zakupy, sprawdź zawartość lodówki.
  2. 39% Polaków przygotowuje listy niezbędnych produktów – zawieś na ścianie notes i pisz, jak kończysz opakowanie produktu.
  3. 20% Polaków kupuje oczami, nabywając produkty, których wcześniej nie planowali kupić – omijaj alejki z jedzeniem, którego nie planujesz kupować. Sprawdza się tutaj metoda „zakupy z klapkami na oczach”, albo wysyłaj partnera, on na bank nie kupi tego czego nie ma na liście ;-).
  4. 16% konsumentów robi zakupy „na zapas” – można, ale pomińmy te, które się szybko starzeją.

Podaj ten wpis światu

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email