Widokowo z Bystrej na Klimczok.

Wszystkim nam jest trudniej działać w nowym ładzie, poza utartą rutyną i schematem. Pierwszy lockdown wprowadził sporo zmian w życiu każdego z nas. Musieliśmy się przestawić na pracę zdalną, na naukę w domu, na 24 h/dobę w czterech ścianach. Pozamykane restauracje, siłownie, baseny, punkty odnowy biologicznej znacznie utrudniły życie i nie jedna osoba otwarcie mówiła o spadku samopoczucia, nawrotach chorobowych/bólach, problemach z poruszaniem. Nie ukrywam, że mi również ciało zaczynało dokuczać. 3 miesiące izolacji w wielu przypadkach na stałe zmieniło podejście do ruchu. Niektórzy kupili sprzęt do domu i trenują w piwnicy, inni utracili nawyk ćwiczeń i przestali trenować w ogóle. Są też tacy, którzy mimo wszystko się nie poddali i nadal działają, ale bez udziału akcesoriów. Z pośród moich podopiecznych 80% wyruszyło w teren, w góry. Wszyscy, bez wyjątku nauczyliśmy się, że więcej wcale nie oznacza lepiej, że nie trzeba codziennie odwiedzać klubu sportowego, żeby aktywować ciało. Zwróćmy jednak uwagę, że:

  • układ kostno – stawowy, szczególnie w pewnym wieku, potrzebuje ruchu nastawionego a poprawę mobilności. Trzeba nam poprawiać zakresy ruchu, odbudowywać i mobilizować stawy do pracy. Ruch ten powinien być wielopłaszczyznowy, przemyślany, w odpowiednim natężeniu i sile.
  • układ mięśniowy, wspiera aparat ruchu, trzyma go w ryzach, stanowi barierę ochronną przed urazami. Mięśnie, to pompa paliwa, która pozwala nam utrzymywać metabolizm młodym. Mięśnie mówiąc w sposób uproszczony, to młodość.
  • ruch wzmacnia układ sercowo – naczyniowy, dotlenia komórki, przyspiesza usuwanie toksyn. Jego brak lub spowolnienie znacznie osłabia wymienione procesy.

A teraz szczerze. Nie uważam, żeby siłownia była nam niezbędna do życia, można sobie dzisiaj bez niej poradzić – w lecie. Natomiast w okresie, kiedy dzień jest krótki, kiedy słońca wystarcza głównie na 8h pracy, kiedy pogoda generuje aktywność outdoor – wtedy brak alternatyw może i z pewnością nas osłabi. Fizycznie, bo nie mamy dostępu do kilogramów stymulujących, psychicznie też, bo odbierane są nam wypracowane schematy wzmacniania charakteru, ucieczki od codzienności, itp. Na całe szczęście mieszkamy w przepięknych okolicznościach terenu, gdzie wybierając odpowiedni profil trasy, możemy zrobić fajny siłowo – kondycyjny trening.

Dwa wcześniejsze blogi, dawały możliwość wypadu z rodziną, tymczasem proponowana dziś wycieczka jest trudniejsza i polecam ją głównie sportowcom, którzy potrzebują zrobić tzw trening właściwy.

11,5 km trekkingu z punktami widokowymi na miasto, Szyndzielnię oraz Górę Skrzyczne. Łączny czas przejścia + odpoczynku w Schronisku na Klimczoku 2:55h. Czas wznoszenia 1:35h, czas opadania 1:04h.

Trasa biegowa o charakterze krótkim. Brak pętli – wybiegasz i zbiegasz tym samym szlakiem. Opcja mocno techniczna pod względem trudności podbiegu (wymagający, stromy, błotnisty, śliski teren). Umiejętności orientacji w terenie oraz ogarniania mapy szlaków. Sporo wypłaszczeń terenu w wyższych partiach.

Z uwagi na strome i długie podejście nie polecam początkującym góralom i małym dzieciom.

Początek trasy znajduje się w przy skrzyżowaniu szlaków czerwony/żółty /czarny w Bystrej Górnej (parking Bystra pod źródłem) i asfaltem leci się zaledwie kilkanaście kroków. Wchodząc w las trzeba liczyć się z podbiegiem na dystansie blisko 5 km (trekking trwa ok 90 minut). Sugeruję tutaj mieć ze sobą techniczną nieprzemakalną odzież, buty z podeszwą dostosowaną do wysokiego błota (w okresie jesieni stuptuty i kije mogą zrobić robotę). Początkowo trasa przebiega 3 szlakami i w okolicy Lanckorony odbija na widokowy szlak czerwony, dzięki czemu osiągając wysokość 800/850m można podziwiać Szyndzielnię po prawej i miasto po lewej stronie. Dobiegając do ruin schroniska Magury na wysokości 1015mnpm, wchodzi się w żółto czerwony szlak i nim dalej do Schroniska na Klimczoku. Łącznie suma podejść według mojego SUUNTO, to ok 650-700m UP. Zawijając na dół warto depnąć na zielony szlak w kierunku Szczyrku (ważne aby nie zawiodła Was orientacja w terenie) i po ok 1 km, należy odbić w lewo w nieznakowany szlak w kierunku ruin schroniska i dalej na powrotną traskę do Bystrej. Czas zejścia mierzy nieco około 60 min trekkingu (posiadając umiejętności szybkiego technicznego zbiegu myślę, że można ten czas skrócić nawet o połowę).

Trudność trasy (w skali do 5) oceniam na 3,5. Opcja idealna dla średniozaawansowanych biegaczy, którzy lubią wąskie, pofałdowane szlaki i mają wypracowaną siłę biegową na tyle, żeby łyknąć szczyt bez zatrzymania. Z uwagi na ilość zakrętów i zwrotów, tempówek raczej nie zrobimy, ale pracując na stałych obrotach, można nieźle poczuć kopyto. Odwróciwszy trasę, nie będzie ona rozwijała prędkości, ale osiągając pułap 800m npm w dół, będzie rozwijała umiejętności technicznego zbiegu.

OPIS SKRÓCONY:

TREKKING: Bystra Górna – Schronisko Klimczok – Bystra Górna. 11,6 km, ok 180 min, podejście 700m.

200 m asfaltem – szlaki żółty /czerwony /czarny.

5100 m pod górę – do rozejścia na Lanckoronie, dalej czerwonym i zółtym do celu (ok 650-700m UP).

ok 1000 m – szlakiem zielonym w kierunku Szczyrku + odbicie na drogę nieznakowaną.

5000 m – szlakiem czerwono / żółtym w kierunku Bystrej.

Podaj ten wpis światu

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on print
Share on email