Lubię gotować, ale programu Master Chef z pewnością bym nie wygrała. Nie spędzam długich godzin w kuchni, chyba, że wymagają tego Święta i dopracowanie smaku ciasta, sałatki warzywnej czy innych niecodziennych potraw. Wielu z Was prawdopodobnie ma podobnie.

Ułatwianie w kuchni, mimo wszystko nie powinno być mylone z lenistwem na talerzu. W moim rozumieniu lepiej sięgnąć po 3  składniki i wyczarować z nich prosty fast food, aniżeli wyjść po gotową bułkę z rodzaju super fast, która fast to ma chyba tylko w nazwie shopping, ale z kolei long digestion. 

Jedzenie niskoprzetworzone (gotowane, pieczone, surowe) pochodzące z pewnych hodowli i źródeł, będzie karmiło, wysycało w energię, będzie uzupełniało niedobory, odbudowując poniesione (życiem, stresem, wysiłkiem) straty. Półprodukty bogate w składniki spulchniające, polepszacze smaku, idealnie kształtne warzywa i owoce naszpilkowane pesty/herbicydami, pochłoną masę energii na trawienie i zapomnijcie, że choć połowa z ich cudownego działania wpłynie na Wasze ciało. Tak samo jest z suplementami i lekarstwami, które w zależności od dawki i ilości skoncentrowanego składnika dają nam normy zapotrzebowania dobowego.

Czytanie etykiet to już norma. Gotowanie na właściwych składnikach już nie koniecznie. Jedzenie w odpowiedniej kolejności, to już masochizm i lepiej o tym nie wspominać, bo wezmą Cię za świra… oooookej, ale do czasu jak pokażesz swój six pack i formę na lato w zimie. 

I tak na przykład odpowiednie łączenie produktów jest bardzo istotne. Duże znaczenie ma to, czy jemy produkty, które trawią się w zupełnie innych środowiskach. 

  • nie pij płynów do posiłku, bo niwelujesz działanie soków trawiennych,
  • staraj się nie zjadać węglowodanów z białkami w tym samym czasie (ziemniaki/mięso/kasze/ryby/etc) trawienie obydwu tych składników wymaga uruchomienia odmiennych enzymów trawiennych, co znacznie obciąża żołądek i układ pokarmowy. Może to powodować zgagę, wzdęcia i przysłowiowe przelewanie w brzuchu – białko jedz z warzywami, węglowodany dojadaj po krótkiej przerwie – według doktora Haya produkty bogate w węglowodany wymagają zasadowego pH, aby mogły zostać dokładnie strawione, dlatego też nie powinno łączyć się ich z produktami zawierającymi białko. Hay twierdził, iż produkty białkowe posiadają dużą ilość kwasów, które połączone z alkalicznymi węglowodanami mogą neutralizować odczyn pH soków żołądkowych i spowolnić metabolizm posiłków, co skutkowałoby  wytworzeniem się złogów, zaparć i stanów zapalnych przewodu pokarmowego.
  • nie pij alkoholu do posiłku. Możesz natomiast wypić sobie 😉 na deser po chwili. Organizm traktuje alkohol jak toksyny, co często wpływa na ich szybsze metabolizowanie.
  • jeśli po posiłku nadal odczuwasz dyskomfort i głód, to znaczy, że Twój posiłek zawierał albo za mały ładunek energetyczny, albo zjadłeś za szybko, albo zjadłeś za mało białka (przy założeniu, że zjadłeś je w odpowiedniej kolejności).
  • najlepszym deserem jest brak deseru, albo deser zjedzony 2 h później – w formie przekąski.

www.ironia.info