Od dłuższego czasu słyszymy, że zdrowie i dobre samopoczucie buduje się od środka. Żadna dieta, nadmierny wysiłek fizyczny czy suplementacja nie będą dawały efektów, jeśli wcześniej nie zadbamy o ph organizmu (równowaga kwasowo/zasadowa), a kultury bakterii w jelitach nie będa wspierały naturalnej bariery ochronnej. Poszerzając wiedzę, natknęłam się na tekst, który może i nic nowego nie wnosi, ale warto o nim przypomnieć.

Wróćmy do czasów, kiedy świat o nas jeszcze nie słyszał.

Kiedy w łonie matki rozwija się zarodek, pierwszym organem, który się formuje, są jelita. Z jelit rozwijają się pozostałe organy. Stąd wszystkie organy są bezpośrednio połączone poprzez system nerwowy z jelitami. Dużym przełomem w neuronauce było odkrycie, że w jelitach znajdują się z komórki nerwowe. Obecnie jelita nazywane są „drugim mózgiem”. Naukowcy potwierdzają, że 95% serotoniny, neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za dobre samopoczucie, produkowane jest w jelitach. Oznacza to, że za większość naszych emocji odpowiedzialne są jelita. Komórki nerwowe jelit działają tak samo jak te w mózgu, odpowiadają za przesyłanie informacji, który odbywa się przy udziale 30 różnych neurotransmiterów. Zmiany w poziomach serotoniny odpowiadają za choroby psychiczne. Jelito grube jest bezpośrednio połączone z przysadką mózgową. Przysadka to królowa gruczołów, zarządza pracą pozostałych, w tym tarczycy i nadnerczy.

Mówiąc obrazowo, sytuacja w jelitach stanowi o tym jak się czujemy.

Jeżeli nasze jelita są ciągle zapełnione, praca naszego mózgu jest spowolniona, zalegająca treść w jelitach tworzy masy kałowe, które mogą latami tam zalegać. Masy kałowe gniją i są pożywką dla niekorzystnych mikroorganizmów. Kiedy spożywamy pokarmy, które powodują produkcję śluzu (mleko krowie i jego przetwory, alkohol, gluten, produkty wysokoprzetworzone, banany, potrawy smażone na głęboki tłuszczu), dochodzi do zalepiania jelit, powstaje światło przez które może być przepychana treść pokarmowa, ale część śluzu oraz resztek cały czas znajduje się w jelitach powodując podtruwanie ciała. Wpływa to na pracę mózgu, ze względu na połączenie z przysadką. Praca wszystkich gruczołów jest zaniżona. To dlatego osoby, które mają zaparcia, tak często mają problemy z koncentracją, pamięcią oraz cierpią na depresję.

Idąc dalej, wypadałoby zwrócić uwagę na destrukcyjne diety wysokobiałkowe oraz brak różnorodności na talerzu. Co do zasady każdy z nas potrzebuje zjeść tyle białka, ile ma mięśni i aktywności fizycznej (czyli od ok 0,8/1,2g  w górę na /kg masy ciała). NIESTETY IM WIĘCEJ, TYM GORZEJ. 

Białko może i jest sycące, ale  jest też ciężkostrawne. Kiedy jemy go za dużo lub nieodpowiednio łączymy pokarmy, powodujemy znaczne wydłużenie czasu, w którym treść przebywa w jelitach. To prowadzi do procesów fermentacyjnych, gazów, uczucia ciężkości, problemów z wypróżnianiem. To niezwykle często spotykane przypadłości. Istnieje ogromna nadprodukcja żywności w krajach wysokorozwiniętych, a my sami zapomnieliśmy co i kiedy powinniśmy jeść. Nasze ciała zmieniają się wraz z duchem czasów, ale ich wewnętrzne procesy (m.in. trawienie) są niezmienne i codziennie wysyłają nam zdrowotny sygnał.

Odpoczynek, przerwa w jedzeniu.

Musimy nauczyć się utrzymywać nasze jelita w czystości. Najlepiej jeśli dawalibyśmy im przerwy na trawienie resztek, na uruchomienie procesów regeneracyjnych i odbudowujących. Jelita ciężko pracują przez całe nasze życie, a im bardziej je obciążamy, tym szybciej tracimy energię życiową. Tutaj polecane są owoce i mięsiste warzywa, które są idealnym pokarmem, który przywraca balans w przewodzie pokarmowym. Mają dużo wody, upłynniają pracę jelit, łatwo się trawią i szybko są usuwane. Duża ilość błonnika pozwala usunąć stare resztki. Cukier w nich zawarty daje zastrzyk energii neuronom, pobudzając je do pracy. Neurony produkują więcej neurotransmiterów, idzie więcej sygnałów do przysadki, całe ciało zaczyna pracować sprawniej.

Homeostaza. Detoks.

Między odpowiedzią prozapalną i przeciwzapalną układu immunologicznego może istnieć rownowaga, o ile potrafimy skupić się na tym, co ląduje na talerzu, dzisiaj/jutro/pojutrze. Codziennie. 
Nie twierdzę, że musimy odmawiać sobie kulinarnych przyjemności, nie mniej jednak wprowadzając różnorodne menu zyskujemy czystość układu pokarmowego i dobre samopoczucie.  Aby tak było powinniśmy zrezygnować z ciężkostrawnych pokarmów w tym białka (mięso, nabiał, jajka, strączki), złożone węglowodany (kasze, makarony, mąki, chleby), oczyścić ciało na diecie składającej się w większości z owoców(w zależności od pracy, uprawianych sportów i aktualnego stanu zdrowia).  Detoks powinno wprowadzać się  stopniowo, eliminując śmieciowe i gotowane jedzenie poprzez dietę przejściową, a następnie surową, koniecznie włączyć zioła, zrobić sobie dogłębne oczyszczanie jelit, następnie wątroby, nerek i obowiązkowo odrobaczyć się.

To zadziwiające, że wszyscy dbają o higienę ciała, jamy ustnej, o to aby wyglądać czysto, pachnąco i schludnie, a w środku to, czego nie widać, już pomijamy.

Jemy śmieciowo, a potem  2x do roku fundujemy sobie lewatywę w celu oczyszczania. 

Nie tędy droga, moim skromnym zdaniem.

www.ironia.info