Najtrudniej jest zacząć. Rozumiem to, bo mam podobnie. Różnica między nami jest taka, że mam mocno zakorzeniony nawyk i swój system odżywiania, czego Tobie życzę. 

Okres między Świętami a Nowym Rokiem, to czas, kiedy wszyscy mamy mniej aktywności, albo jej natężenie spada o jakieś kilkanaście procent. Niektórzy w tym czasie robią roztrenowanie, innym brak czasu na trening, czujemy, że się nam nie chce. I ja to szanuję. W okresie postoju na wszystkich nas działa naturalny mechanizm JEDZ WIĘCEJ/ZJEDZ MNIE – wymówek jest tyle, ile ludzi dookoła. Nie pytam jak masz Ty, opowiem Ci o mnie.

Moje ciało ma swoje żywieniowe wykluczenia. Na przykład nie jadam białej mąki (unikanie jej w okresie Świąt graniczy z cudem), na co dzień są produkty, od których stronię, nie przygotowuję jedzenia na zapas. Tymczasem nastaje moment, kiedy na stole pojawiają się zapamiętane z dzieciństwa potrawy, a smaki kulinarne przygotowywane 2x do roku nie dają przejść obojętnie obok kuchni. Choć znam konsekwencje, przyjmuję ten czas z całą jego okazałością. Wiem, że będę miała niestrawność, ale nie odmawiam mamie domowych pierogów i nie uczę młodzieży, że przy rodzinnym stole się pości. Jem, nie szaleję.

Uczta trwa, 1,2,3 dni, bez przejadania, ale jednak inaczej niż zwykle. Chyba tylko dlatego, że uprawiam sport w ciągu roku lepiej i szybciej spalam. Inna rzecz, że widzę i czuję jak drastycznie zmienia się kondycja i ciało pod wpływem jedzenia, które mi nie służy.

Gorzej mi się oddycha, więcej się pocę, potrzebuję chwili dłużej między seriami albo częściej przystaję maszerując pod górę. Widzę jak ciało potrzebuje regeneracji, oczyszczania i ile energii potrzeba mu do  złapania równowagi. Kilka dni teraz potrwa zanim się oczyszczę. Instynktownie sięgam po wodę, cytrusy, jem więcej błonnika, odrzuciło mnie od kawy. Nie startuję na gwałt ze swoim planem treningowym. Dlaczego? Bo jeśli tylko uda mi się wrócić do swojego ustalonego menu, to po 5 dniach organizm pozbędzie się nadwyżki wody, zejdzie poświąteczne opuchnięcie, lekkość na żołądku i jelitach pozwolą wrócić na salę treningową z właściwymi obciążeniami.

Nie pytam jak się czujesz, bo ja to po prostu wiem. Pierwszym krokiem jest detoks, potem Twoje indywidualne menu i dalej jakaś aktywność fizyczna.

www.ironia.info